|
•Groby moich przodków
•Ocalić od zapomnienia groby przodków - w poszukiwaniu
korzeni
To byli wzorowi gospodarze. Mieli
wielkie poważanie na wsi - wspominają kolonistów mieszkańcy
Kamienia. Od nich uczyli się żąć kosą, czytać i pisać. W czasie
wojny koloniści uratowali wieś od niechybnej zagłady. Wdzięczny
Kamień nie zapomniał o "Niemcach". Przyjechali z Górnej Austrii, z
pogranicza Bawarii, z Hesji. W ich rodzinnych stronach za mało było
ziemi do uprawy. Osiedlili się w Galicji: w Woli Zarczyckiej i
Raniżowskiej, Dzikowcu, Raniżowie, Kamieniu. (...) Kolonia różniła
się od polskich wsi: drewniane domy ustawiono równiutko, wszystkie
szczytem do ulicy. Zbudowano kościół (wszyscy byli wyznania
ewangelickiego), szkołę z biblioteką - ogromną rzadkość w naszych
wsiach, wytyczono cmentarz. Kolonia zatrudniła swojego bakałarza,
który był równocześnie organistą. Był to Johann Sebastian Kraus z
Monachium, świeżo upieczony absolwent uniwersytetu. Kosa
zamiast sierpa Przybycie kolonistów było dla miejscowych
prawdziwym szokiem. Odizolowani od miejscowego środowiska z powodu
braku znajomości języka i odmiennego wyzwania byli podpatrywani
przez dziesiątki ciekawych oczu. W ten sposób chłopi uczyli się
nowych metod gospodarowania. W XX w. polscy gospodarze przejęli od
nich kosy, które zastąpiły sierpy. Wprowadzono też żelazny pług
pozwalający na głębszą orkę. Dla polskiej wiejskiej elity miejscowa
biblioteka oferowała periodyki i gazety przysyłane z Krakowa, Lwowa,
Linzu i Wiednia oraz bogaty księgozbiór w kilku językach. Wszyscy
koloniści umieli czytać i pisać.
Żeń się z Niemką W
połowie XIX stulecia kolonia rozkwitła: wybudowano nowy kościół i
nową szkołę. Liczba mieszkańców przekroczyła 500 osób - wyłącznie
"Niemców" - bo tak nazywano austriackich kolonistów. Z czasem wieś
zaczęła otwierać się na Polaków. Pierwszym osadnikiem w Steinau
został Kazimierz Błąd, który kupił gospodarstwo rolne od Mikołaja
Portha. Szybko został on usunięty ze wsi jako "obcy", ale
polonizacji nie dało się już zahamować. Na początku XX wieku
mieszkało w kolonii ponad 20 małżeństw mieszanych. Po Kamieniu
krążyła opinia: "Chcesz mieć wzorową gospodynię, żeń się z "Niemką".
Dobra z niej żona, wzorowa gospodyni, czuła kochanka, dobra
lekarka..." (...)"We wsi znajduje się stary cmentarz
"poniemiecki" w zupełnej ruinie. Zarósł on na obraz buszu
afrykańskiego, jak spustoszałe rumowisko". "Widok zrujnowanego
cmentarza pobudza do wielkiego smutku" - czytamy we wspomnieniach
ks.Tadeusza Waldemara Krausa, potomka pierwszego bakałarza Steinau
Johanna Sebastiana Krausa. "Przecież tu leżą ludzie, wyznawcy
Chrystusa, ewangelicy, którzy żyli przykładnie wg zasad Pisma Św.,
godni szacunku obywatele".
Ten artykuł pochodzi ze strony
internetowej Nowiny OnLine ( http://www.gcnowiny.pl/
) Zobacz więcej: Adres URL: http://www.gcnowiny.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=2003310300013
|