Julian Feldman

Antoni Stankiewicz

Anna Ordyczyńska Marianna Milli Feldman Blog Genealogiczny Janina Stankiewicz Album Feldmanów Powrót

 

FRANCISZKA MARIA FELDMAN Z D. CWIKLA  [*4 X 1900 †21 XI 1989]

 

    Franciszka Maria Ćwikła to moja babcia. Urodziła się 4 października 1900 r., w domu Michała i Zofii z Kapralów w Kuryłówce, niewielkiej galicyjskiej wsi nad rzeką Złotą. Chrzestni: Tomasz Kapral, Maria żona Jana Wrony.

Kuryłówka w latach zaboru austriackiego dzieliła się na dwie części. Na południu wieś zamieszkała przez Rusinów, zwana była potocznie "Ruskim Końcem", zaś na północy przez Polaków, zwana "Polskim Końcem". Ćwikłowie mieszkali na Polskim Końcu.

Matka Zofia pochodziła z Kapralów z Brzyskiej Woli.  Ojciec Andrzej, matka Zofii to Jadwiga Pietrycha. Zofia miała 16 lat kiedy wyszła za mąż, jako sierota, za kościelnego. Urodziła sześcioro dzieci. 5 lat przed narodzinami Franki urodził się jej brat Franciszek, niestety po 2 latach zmarł.

Franciszka wychowywała się w towarzystwie starszego brata Jaśka i 2 młodszych braci - Stanisława i Ludwika. Jej 12 letnia siostra Marysia zmarła na dyfteryt.

Dzieciństwo Franciszka miała smutne, musiała opiekować się rodzeństwem, pracować ciężko w polu i na gospodarstwie, a jednocześnie chodzić do szkoły. Umiała pogodzić swoje obowiązki, w szkole była najlepszą uczennicą.

    Początki XX wieku, były trudne. Ojciec Michał wyjechał do Ameryki w poszukiwaniu środków na życie. Wkrótce jednak powrócił do kraju. http://www.ellisislandrecords.org/search/matchMore.asp?FNM=MICHAł&LNM=CWIKLA&PLNM=CWIKLA&kind=exact&offset=0&dwpdone=1 Pod tym adresem znalazłam informację, że trzydziestoletni Michał Ćwikła 30 maja 1905 r płynął do USA statkiem Hamburg. Przypuszczalnie, urodził się ok. 1875 roku.

     Na początku ery austriackiej przybyła w okolice Leżajska grupa ludności niemieckiej w związku z prowadzoną józefińską akcją kolonizacyjną. Przybyło wielu rzemieślników wyznania łacińskiego, którzy weszli w związki krwi z Polakami i Rusinami.

    Lata 1918-1920 to okres walki o niepodległość Polski. Walą się trony Romanowów, Hohenzollernów, Habsburgów. Wolna Polska rodziła się w sposób niezmiernie ciężki i bolesny i to nie w ciągu 1 dnia, 11 listopada 1918 roku. 1 XI  bronił się Lwów, potem powstanie śląskie, walka o Wilno, Zaolzie. To było rodzenie się w bólach naszej ojczyzny.

Po 123 latach niepodległości, Polska odzyskała 11 XI 1918 r wolność. Było to wymarzone dziecko czterech pokoleń. Ludzie z radości oddawali złote obrączki, zamieniając je na metalowe.

    21 maja 1923 r. zawarła Franciszka ślub ze swoim ukochanym mężczyzną, Julianem Feldmanem, wbrew niechęci teściowej. Franciszka "wżeniła się" bowiem w rodzinę niemieckich kolonistów, przybyłych niegdyś z Austrii, w celu zgermanizowania ziem polskich. Wesele trwało 3 dni, goście równocześnie bawili się w domu u panny młodej, jak i u pana młodego. Drużbami byli: Maria Rup Buciorowa (matka Bronki Buciorowej), siostra Kozy - właściciela młyna w Kuryłówce, Hartleb i Gienek (?) Horst. Orkiestra przyjechała z Wylewy. Ślepy Józef Dąbek, który grał na harmonii, był tak zadowolony z atmosfery weselnej, że chcąc dogodzić gościom, był skory przygrywać do upadłego.
Zgodnie z tradycją po pannę młodą przyszły swasie i to one zabierały posag z jej domu. Oprócz wiana, zabierały 2 bochenki chleba i obraz święty. Drużbowie często kradli coś z jej domu, tak na szczęście. W progu pana młodego witano pannę młodą.

-"Z czym przychodzisz?"
-"Z chlebem i z Bogiem"- odpowiadała panna młoda.
 

Babcia Franka dostała w prezencie ślubnym od stryjecznej siostry ojca - Marii Ćwikłowej kupon materiału i duży sznur pereł. Z materiału uszyła sobie kostium, swojej córce Janinie uszyła sukienkę, którą nosiła przez całą wojnę. Koralami niestety nie cieszyła się zbyt długo. Sprytna Cyganka, wycyganiła je od Marysi Horstowej, siostry ciotecznej dziadka Julka. Dała się omamić Cygance, ofiarując jej cudze korale.
 

Rodzina Feldmanów mieszkała na granicy Ruskiego i Polskiego Końca, tuż przy parochialnej cerkwi.

    Teściowa, Marianna była niezbyt zadowolona z popełnienia "mezaliansu" przez swojego najukochańszego syna. Często dawała odczuć swoją niechęć do zdolnej, pracowitej i pokornej synowej. 

    10 maja 1924 r urodziła im się córka Janina. Była oczkiem w głowie rodziców i swojej babci..

Cztery lata później, 24 października urodziła się w rodzinie Feldmanów córka Marysia. Babka Ludwika Zawadowicz była akuszerką podczas bardzo ciężkiego porodu. Marysia, zaraz po urodzeniu zachorowała, ochrzczono ją pierwszego lub drugiego listopada. Franciszek Oleszkiewicz i Katarzyna Skiba (matka Julka Skiby) byli jej  chrzestnymi. Moi Dziadkowie mieli konflikt serologiczny. Babcia miała grupę krwi 0 Rh+, a Dziadek 0 Rh-. Możliwe, że dlatego mieli tylko dwójkę dzieci.

    Miała prawie 39 lat, kiedy Niemcy zaatakowały Polskę. Przeżywała chwile grozy, kiedy mąż Julian udał się na front. Po udanej ucieczce męża z niewoli, cała rodzina żyła w atmosferze zagrożenia pod okupacją niemiecko-ukraińską. Okolica była terenem szczególnie niebezpiecznym, w którym ustawicznie wrzała walka, dokonywały się egzekucje, pacyfikacje ludności, napady zbrojne. Ukraińcy z sąsiednich wsi wielokrotnie dokonywali napadów na ludność Kuryłówki. Franciszka wraz z córkami stała nieraz pod ścianą, zagrożona utartą życia. Z opresji wybawiała ich grupa partyzantów pod dowództwem "Wołyniaka". Partzyzanci wielokrotnie spali w domu Feldmanów.

    8 maja 1945 roku wojska sowieckie przy współudziale polskich sił bezpieczeństwa dokonały pacyfikacji Kuryłówki; wieś została doszczętnie spalona. Spalił się również cały dobytek Feldmanów- dom, stodoła, stajnia. Kiedy rodzina wróciła na pogorzelisko, zastała m. in. dogorywającą krowę cielną. Egzystencja rodziny była zagrożona. Nie można było liczyć na sąsiedzką pomoc, bo wszyscy mieszkańcy wsi dzielili taki sam tragiczny los. Zamieszkali w trudnych warunkach u rodziców Franciszki. Dużą pomoc okazała im rodzina Pietrychów z Tarnawca, do której chodzili po mleko. Z pomocą materialną przyszedł Władek Horst, brat Maryni, który mieszkał w Hartford. Przysłał  rodzinie paczkę z odzieżą, m.in. piękne futro, które spieniężyli i za które mogli kupić sobie coś do jedzenia.

    Po wojnie, obydwie córki,  kontynuowały naukę w gimnazjum w Leżajsku. Do szkoły chodziły pieszo (7 km), przeprawiając się przez rzekę San łódką lub promem. Przeprawa była bardzo niebezpieczna, zwłaszcza wiosną, kiedy na rzece były ogromne kry. Marysia, zimą mieszkała u  Leśniakowej, Zimmermanki, Więcławki, trochę u Cyryla Kroty, trochę na stancji u Tadeusza Chmury na Sanowej.

    Franciszka, oprócz ciężkiej pracy w polu, dorabiała sobie krawiectwem. Nauczyła się szyć u pani Krotowej w Leżajsku. Po jej śmierci, babcia Franka zaopiekowała się jej synem Cyrylem. Mieszkał u Feldmanów, wychowywał się razem z Janią i Marysią. Traktowano go, jak syna. Do babci Franciszki zwracał się  per "mamo".

Cyryl, po wojnie opuścił Polskę, wyjechał do Stanisławowa. Kilkakrotnie odwiedzał swoją "mamę", przywożąc jej drobne upominki w dowód wdzięczności.

    Młodszy brat Franciszki, Stanisław wyjechał do Zakopanego. Dostał pracę na kolejce linowej na Kasprowy Wierch. Mieszkał w służbowym domku, tuż obok stacji kolejki. Ożenił się z Leoną. Miał czworo dzieci. Sylwia i Mieczysław byli bliźniakami. Ryszard ujawnił swój talent w narciarstwie.  Zarówno Mietek, jak i Rysiek przyjeżdżali na wakacje w latach sześćdziesiątych do Kuryłówki.

    Córka Marysia w 1949 r powróciła do rodzinnego domu ze szkoły w Świdnicy. 15 października 1949 roku wyprawiono wesele najstarszej córce Janinie, która wyszła za mąż za Antoniego Stankiewicza. Przez kilka lat mieszkali w Kuryłówce. Tam urodziły się 3 córki. W 1955 r  wyjechali do Leżajska.

    W 1959 roku zmarła jej matka Zofia. Chorowała na płuca. Babcia Franka odwiedziła chorą matkę, siedziała przy niej na łóżku, rozmawiała z nią i nawet nie zauważyła, kiedy zasnęła na wieki. Zmarła na siedząco, bez bólu. Ojciec Michał zmarł znacznie wcześniej.

   Życie Franciszki było ciężkie. Czy przeżyła je szczęśliwie? Nie! Wielokrotnie rozmawiałam z nią na ten temat. Lubiłam babcine pogaduszki, wieczorową porą, na schodach ganku. O wojnie, o biedzie, o strachu, który jej towarzyszył przez kolejne dwie wojny światowe, o ciężkiej, niewdzięcznej pracy na  roli. Idąc w pole, brała ze sobą swoje niemowlę, by w porze karmienia przystawić do piersi dziecię leżące w bruździe. Nie było pieluch, nie było pampersów! Babcia chwaliła czasy za panowania cesarza Franciszka.

Moja babcia miała tylko 2 córeczki. Nie miałam odwagi spytać ją dlaczego nie miała więcej dzieci? W tamtych czasach kobiety rodziły 8, 10, a nawet 20 dzieci. Wiele z tych dzieci umierało tuż po porodzie, bądź we wczesnym dzieciństwie. Bieda, epidemie, brak szczepionek i leków dziesiątkowały potomstwo. Wiem, że babcia miała bardzo trudne porody i może dlatego nie decydowała się na więcej dzieci. Być może miała konflikt serologiczny.

Do niej należało zemleć zboże na żarnach. Czasami dziadek, ukradkiem wymykał się z domu i wyręczał ją.

    Gospodarzyli na ok. 5 hektarowym gospodarstwie. Żyli w biedzie, ale nigdy z nikim się nie kłócili. Z lat mojego dzieciństwa pamiętam, że stosunki sąsiedzkie były zupełnie inne, niż w obecnych czasach. Wszyscy byli jednakowo biedni, uczynni i solidarni. Nie wyczuwało się zawiści, zazdrości.

Od W poszukiwaniu korzeni

Od W poszukiwaniu korzeni
Od W poszukiwaniu korzeni
Od W poszukiwaniu korzeni
Od W poszukiwaniu korzeni

Babcia miała bardzo pozytywny wpływ na moje wychowanie. Pomimo, że nie była kobietą wykształconą, stanowiła dla mnie autorytet w sprawach moralnych, życiowych, religijnych. Dla mnie była uosobieniem wszelkich cnót. Za swoje ciężkie życie, pokonywanie trudności, pokorę, z jaką przyjmowała wszelkie niepowodzenia z pewnością poszła do nieba.

    Moja babcia dożyła sędziwego wieku. Przeżyła 89 lat. Doczekała się 5 wnuczek, 1 wnuka, wielu prawnuków. Udzielała błogosławieństwa na nowej drodze życia wnuczce Urszuli, Irenie, Annie i Jadwidze oraz wnukowi Leszkowi. Nie zdążyła już poznać praprawnuków: Ani, Marcina, Julki, Maćka, Oli, Karola, Madzi, Wiktora i Oliwiera.

Pochowana jest na cmentarzu w Tarnawcu, razem ze swoim mężem Julianem.

Od Kurylowka
Od Dokumenty genealogiczne
Od 200-lecie Parafii Tarnawiec
Od W poszukiwaniu korzeni
Od W poszukiwaniu korzeni

Dzisiaj jest rocznica smierci babci Franki

 

W poszukiwaniu korzeni                 Julian Feldman           


Opracowała Anna Ordyczyńska

Data utworzenia: 2003-10-25

Data aktualizacji: 2012-11-23